Miłość wśród segregatorów

Kontynuacje, to coś, co lubi wielu czytelników i wbrew poglądowi, że część druga jest z reguły gorsza od części pierwszej, bardzo chętnie po nie sięga. Niektóre historie, najzwyczajniej trzeba poprowadzić dalej, gdyż podskórnie czuje się, że są jeszcze nośne, że nie wybrzmiały do końca, a świat wykreowany przez autora, zasługuje aby nadal istnieć. Melissa Darwood napisała właśnie taką kontynuację, potrzebną i oczekiwaną. Nosi tytuł Mój szef. Mój AS i jest dalszym ciągiem świetnego, obyczajowego romansu Mój szef.

Szef, który mnie kochał

Na szczęście, absolutnie nie ma tu mowy o czasie przeszłym. Bohaterowie powieści – Maria i Jan darzą siebie uczuciem mocnym i niezmiennym, choć nie pozbawionym pewnych negatywnych emocji, wywołanych ich rzeczywistością zawodową. Oboje muszą ukrywać swój związek bowiem ich plany życiowe związane są z utrzymaniem pracy. On przełożony, ona podwładną oraz ich miłość, nad którą trudno zapanować no i dziesiątki oczu, szczególnie kobiecych, rozglądających się czujnie, które niełatwo zwieść.

Humor i przyczajenie

Te dwa aspekty zachowania, przewijają się w relacjach bohaterów w ich miejscu pracy. Oboje muszą się przyczaić, aby nie ujawnić swoich uczuć. Z tego przyczajania, często wynika wiele zabawnych sytuacji, które znowu trzeba “przyczaić” i zamaskować. Jak długo uda im się utrzymać tajemnice i jak zrobić aby ominąć wszystkie pułapki, jakie w biurze zastawia na nich wzajemne uczucie i wiążąca się z nim zażyłość? Krew nie woda, a świeżość uczucia potęguje jego siłę. W takiej sytuacji, dla obojga, biuro jawi się jako tor przeszkód, takie, trudne do przejścia, biurowe ” ninja warriors”. I jak tu żyć panie premierze? Zdają się krzyczeć do losu Maria i Jan.

Dwoje na huśtawce


Biuro i dom to dla nich wielka, jakby zbudowana dla olbrzymów, huśtawka emocjonalna. Ale takie historie zawsze kończą się dobrze. Podobnie jest i w tym przypadku, bowiem w Mój szef. Mój AS nie chodzi o Bóg wie jaki suspens. To po prostu, fajnie opowiedziana, zabawna historia, którą czyta się z uśmiechem, będąc pewnym, że dobrze się skończy. Wszystkie problemy i wyzwania z jakimi muszą zmierzyć się bohaterowie, prowadzą do ukazania ich wzajemnych relacji, czułych i pełnych miłości, które, kiedy wchodzą w świat zewnętrzny, muszą zostać przefiltrowane przez biurową poprawność i zamaskowane przed plotkami i pomówieniem. Najczęściej, wszystko obraca się w śmiech, a otaczający ludzie okazują się lepsi niż można by się spodziewać. 

Autorka zręcznie i lekko opowiada całą historię, ukazując romans biurowy, który w najmniejszym stopniu nie jest banalny. Jak się okazuje, tak też można! To, co najczęściej kończy się seksualnym wzmożeniem i wzięciem na język przez całą biurową brać, może także zamienić się w trwałe i piękne uczucie, a cała jego otoczka stać się lekką i zabawną. Taka też jest cała powieść, bezpretensjonalna i lekka, opowiedziana w fajny sposób, krzepiąca serce i dodająca wiary w ludzi.